Witam bardzo serdecznie!
Tematem na dzisiaj będzie jak to się stało i co to się podziało, że jestem w ciąży w wieku 18 lat zdana tylko na siebie.
Zacznijmy, więc od początku.Otóż moja historia z współżyciem zaczęła się w wieku 17 lat okresie dla mnie najtrudniejszym psychicznie, był to czas w którym po raz pierwszy szczerze i bezwarunkowo się zakochałam. Facet ten oczywiście też, przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Teraz wiem, że on nie dorósł do miłości. Umówiliśmy się i zostaliśmy parą, było z początku idealnie jak zawsze. Starał się, dbał i opiekował się mną. Po jakimś czasie zakochałam się i kompletnie straciłam głowę. Pierwszy raz nie był dla mnie jakiś szczególnie ważny więc po zrobieniu TEGO moje życie nie uległo wielkiej zmianie. Dalej byliśmy ze sobą mimo różnic i było naprawdę dobrze. Ale wiadomo kiedy jest zbyt dobrze zawsze musi się zepsuć. Byłam w nim ślepo zakochana ale mimo to dostrzegłam że coś jest nie tak. Nie będę was teraz zanudzać historią i krótko powiem: Zdradził mnie.
Nie mogłam się po tym pozbierać, upijałam się, nie spałam po nocach, cięłam i długo nie mogłam zrozumieć dlaczego i co ze mną jest nie tak. Ale to nie była moja wina on po prostu taki był.
W tych ciężkich dla mnie chwilach znalazł się ktoś kto pozbierał mnie do kupy. Rzuciłam alkohol i papierosy, przestałam się ciąć. Z początku byliśmy tylko kolegami, dobrze się dogadywaliśmy i lubiłam z nim przebywać. W pewnym momencie zaczęliśmy się do siebie zbliżać spotkania przerodziły się w bardziej namiętne chwile i tak oto ponownie się nieszczęśliwie zakochałam. Po 4 miesiącach randek bez jego określenia się w stosunku do mnie. Zaczęłam mu powoli sugerować i dopytywać kim my właściwie jesteśmy. Nie odpowiadał i zaczął się odsuwać, a ja byłam bezradna. Bo co może zdziałać "koleżanka", zdenerwowałam się i postawiłam sprawę jasno. Dałam mu wybrać: albo zostajesz albo odchodzisz i się nie znamy, wybrał tę 2 opcje. Bolało mnie to ale ją zaakceptowałam na koniec uprawialiśmy sex. Zarówno ja i on chcieliśmy się w ten sposób pożegnać. Teraz żałuję bo są tego konsekwencje. Po jego odejściu nie było tak źle, w miarę szybko się ogarnęłam i żyłam jak gdyby nigdy nic.
Zleciały 2 tygodnie i zaczęłam źle się czuć. Miałam bóle głowy i nudności. Myślałam, że to grypa ale nic bardziej mylnego. Zrobiłam test i oto wynik:

Więc widzicie tak oto zostałam samotną przyszłą matką. Jestem teraz w 5 tygodniu i jak na razie wszystko jest ok. Co dalej? To się okaże.
To wszystko co chciałam wam napisać. Dousłyszenia niebawem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz